Lipne domeny, czysty zysk

Na błędach internautów można zarobić. Prawie 50 tysięcy witryn zawiera wyłącznie odsyłacze do innych stron. Ich właściciele zarabiają na przypadkowych odwiedzinach i kliknięciach na linki.

Pod adresem www.onwt.pl albo www.ekobieta.pl internauta nie znajdzie żadnego serwisu internetowego. Trafi tylko na linki do innych stron. Jeżeli kliknie w któryś z nich, właściciel domeny zainkasuje niewielką opłatę od 5 do 15 gr.

“Przeciętna domena może zarobić 10 – 50 zł miesięcznie. W polskich warunkach wynik kilka tysięcy złotych należy już uważać za bardzo dobry” mówi Daniel Dryzek, szef firmy Active24, która zajmuje się rejestracją domen.
Według Andrzeja Bartosiewicza z Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej około 48 tys. domen jest zarejestrowanych tylko po to, by sprzedawać generowany przez nie ruch. To kilka procent całego domenowego rynku, ale właścicieli takich witryn jest niewielu. Aby zarobić na groszowych opłatach, trzeba bowiem rejestrować setki i tysiące domen. Mimo to wpływy z tego rodzaju działalności zaczynają szybko rosnąć. “Sami się tym nie zajmujemy, ponieważ marże na tych usługach są znikome, ale wśród naszych klientów jest kilka osób, które mają zarejestrowanych po kilka tysięcy domen” – mówi Krystian Stypuła, współwłaściciel Home.pl, jednej z największych polskich firm świadczących usługi internetowe.Tacy klienci są dla firm rejestrujących atrakcyjni, ale i ryzykowni. Konkurencja jest ostra, więc do pozyskania klienta większość firm dopłaca, aby odbić to sobie na kilkuletniej obsłudze. Dysponenci, którzy handlują internetowym ruchem, nie zawsze są tak lojalnymi klientami. Nowy strumyczek przychodów płynie jednak do firm rejestrujących, ponieważ klienci mają teraz możliwość płatnego testowania domeny, aby sprawdzić, jak duży ruch ona generuje. To nowa usługa na tym rynku.

Internetowi przedsiębiorcy masowo rejestrują domeny o nazwach będących zniekształceniem popularnych adresów internetowych. Zainteresowaniem cieszą się również podstawowe pojęcia i terminy (dom.pl, mieszkanie.pl itp.) albo związki frazeologiczne (moja dziewczyna.pl). Internauci dosyć często wchodzą na strony, których nazwy to zbitek dowolnych trzech liter. Nic dziwnego, że zarejestrowane są wszystkie llq.pl czy xya.pl. Te domeny bywają również rodzajem spekulacyjnej inwestycji, czasem można sprzedać prawa do nich dużym firmom za kilkaset lub kilka tysięcy złotych.

Poza tym adresy internetowe są wykorzystywane do tworzenia tzw. farm linków, dzięki którym (w niezbyt etyczny sposób) witryny internetowe poprawiają swoją pozycję w wynikach wyszukiwania. Dzięki nim internauci częściej do nich trafiają.

“W ciągu 2007 roku rynek wzrósł o około 80 – 100 proc., podobnie będzie w 2008 roku” przewiduje Daniel Dryzek.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.